Pyry z gzikiem: Wstyd bez poważnych konsekwencji
Pyry z gzikiem – szybkie, luźne, szczere, obiektywne i swobodne podsumowanie każdego tygodnia w Lechu Poznań. Alternatywa dla cyklu „Na chłodno” lub jak kto woli – „Na chłodno mini” bądź „express”.
Poniedziałek – Na TVP Sport pojawia się taki wywiad o niczym dosłownie z dyrektorem sportowym Lecha Poznań -> TUTAJ.
Tomasz Rząsa to przykład osoby, która potrafi wypowiedzieć kilkadziesiąt zdań i tak naprawdę nie powiedzieć nic. NIC. Nic nie szło się dowiedzieć, wywiad z nim tak naprawdę nie nadawał się do publikacji, idzie odnieść wrażenie, że dyrektor sportowy Lecha Poznań ma kibiców za bezmózgów, którzy Kolejorzem interesują się raz w tygodniu przez sprawdzenie wyniku w telegazecie 3 godziny po meczu.
Powyższy fragment wywiadu o niczym jest chyba najzabawniejszy. Tomasz Rząsa zdradził supertajną listę młodzieżowców, którzy mogą grać informując jeszcze o posiadaniu w kadrze Filipa Marchwińskiego. Tego samego 20-letniego już Marchwińskiego, który od 5-6 rund dostaje w Ekstraklasie w ciągu pół roku w porywach 120 minut. Genialny Marchewa będący rzekomo „wygranym obozu w Turcji” otrzymał w Krakowie kilkanaście minut, z Termaliką nie dostał ani minuty, dlatego faktycznie. Mamy Marchwińskiego. Mamy go według słów Rząsy kierowanych do idiotów.
Już tak w pełni poważnie: Tomasza Rząsa to jedna z tych osób, która każdego dnia na widok Macieja Skorży w klubie powinna przed nim klękać i dziękować za każdy dzień urzędowania tego trenera w Lechu Poznań. Z Rząsą znowu bylibyśmy za plecami paru drużyn żyjąc śmiesznymi złudzeniami dogonienia czołówki.
Wtorek – W Szczecinie wszyscy są mocno nakręceni. Internet obiegają zdjęcia, jak nawet o 6:00 rano kibice Pogoni w deszczu i na wietrze stoją przed stadionem po to, by kupić bilet w sposób, który w innych ekstraklasowych klubach był popularny z dekadę temu. Nie da się ukryć, że taki sposób sprzedaży wejściówek rozśmieszył nie tylko kibiców Lecha, dawno wyszedł on z mody, który inny cywilizowany klub ma problem z rozdysponowaniem niespełna 9 tysięcy wejściówek?
Za czym kolejka ta stoi?
Po Mistrzostwo, Mistrzostwo, Mistrzostwo! #POGLPO pic.twitter.com/IOanLva0kZ— Edyta Pytlińska (@EdytaPytlinska) February 16, 2022
Środa i czwartek – W środku tygodnia dużo mówi się i pisze o chorym ukrywaniu sytuacji kadrowej, gdy w innych klubach trenerzy bez owijania w bawełnę informują, kto jest kontuzjowany, kto jest zdrowy a nawet, kto zagra za niedostępnego zawodnika. Kibice w Lechu powoli słusznie się irytują na obecną sytuację, oficjalnie nic się nie można dowiedzieć, a zdradzając coś nieoficjalnie od razu można podpaść, dostać opieprz i doprowadzić do nerwowej sytuacji, w której Maciej Skorża znowu będzie szukał osoby, która wyniosła mu wrażliwe dane z treningu.
Nawet mając jakąś tam wiedzę w obecnych czasach po prostu lepiej jest siedzieć cicho, można uchylić rąbka tajemnicy kilka godzin przed meczem, kiedy przeciwnik już się nie dowie o sytuacji kadrowej Lecha Poznań (co czasem staramy się czynić) bądź już nie zdąży się przygotować na wizję Macieja Skorży. Im dalej w sezon, tym nasz trener ma coraz większą obsesję, zaczynają się powoli prawdziwe sportowe emocje, więc Skorża staje się powoli tym nerwowym Skorżą z mistrzowskiego sezonu 2014/2015. Wszystko musi być utajnione, wszystko musi wyglądać tak jak on chce, nic nie może wyjść przedwcześnie, jeżeli ktoś nie chce mieć problemów. Niestety, musimy się przyzwyczaić do takiej sytuacji, muszą się przyzwyczaić kibice, którzy niestety nie dostaną wszystkich informacji, jakie chcieliby dostawać chociaż dobę, dwa dni przed danym spotkaniem. Sam Maciej Skorża takimi działaniami oczywiście nakłada na siebie jeszcze większą presję, musi zdawać sobie sprawę z tego, co stanie się, gdy np. Raków czy Pogoń (tam nikt tylu rzeczy nie ukrywa) wyprzedzą Lecha. Tylko Mistrzostwo Polski uchroni Skorżę przed wytknięciem mu przez kibiców, media czy źle mu życzące osoby obecnego, coraz mocniej nerwowego zachowania.
Piątek – Trzecia przedmeczowa konferencja prasowa Macieja Skorży tej wiosny, która w sumie była niepotrzebna, szacunek dla 4-5 osób, które wybrały się na nią, by dowiedzieć się czegoś takiego: – „Nie chcę mówić o sytuacji kadrowej, nie chcę mówić o szczegółach. Mamy dynamiczną sytuację, nie wiem jeszcze, kto wsiądzie do autokaru. Trwa walka sztabu medycznego z czasem, na chwilę obecną nie wiem, czekam na jutrzejszy trening.”
Jedyną wartą odnotowania wypowiedzią jest ta: – „Mam nadzieję, że pod względem transferu środkowego obrońcy jeszcze coś się wydarzy. Pozostawanie kadry w obecnym kształcie byłoby ryzykowną decyzją.”
Tak naprawdę Lech sam jest sobie winien. Od września było wiadomo o odejściu Thomasa Rogne, było zatem sporo czasu na znalezienie następcy z jakością. Adrian Rus nie był wart więcej niż 700 tys. euro i z tym akurat można się zgodzić, jednak szukanie nowego stopera z jakością w trakcie sezonu, kiedy zimy w poszczególnych ligach są krótkie to arcytrudne zadanie. Nikt normalny w tym okresie okna nie sprzeda swojego czołowego obrońcy nawet za 1 mln euro, bo po prostu nie znajdzie już jego następcy w ciągu paru dni (w niektórych ligach okienko nawet jest już zamknięte). Na szukanie stopera był czas w listopadzie, grudniu czy jeszcze w styczniu. Znowu trwa łapanka na siłę, tylko i wyłącznie dzięki Skorży jest nadzieja, że uda się kogoś przyzwoitego znaleźć na Transfer’roomie.
Wieczorem Lech pierwszy raz od sierpnia stracił pozycję lidera. Stracił, bo efektowne mecze przeplatał z meczami, w których przewagi nie zamieniał na punkty, boleśnie potknął się w Łęcznej co wyszło właśnie teraz czy mimo oddania 30 strzałów w Mielcu stracił tam 2 oczka. Pogoń zrobiła na Podkarpaciu to, czego nie umiał zrobić Lech, szczecinianie mający przewagę wcisnęli bramkę i dzięki przede wszystkim efektywnemu futbolowi w ostatnich tygodniach niestety wyprzedzili nas w tabeli. Jej trener nie ukrywał sytuacji kadrowej przed meczem, nie czarował jak Skorża, który mimo dużej sympatii zaczął powoli irytować kibiców. Wieczorem ciekawy komentarz na temat opisywany już wyżej dodał uznany tutaj użytkownik o nicku „Bart”:
– „Sam sobie winny. Jakby klub wydawał jakieś komunikaty o kontuzjach i nieobecnościach, to by kibice się nie dopytywali a dziennikarze nie musieliby chodzić i szukać. Lech to nie Radomiak, tu baza kibicowska jest ogromna a klubem żyje mnóstwo ludzi. Kibice zwyczajnie nie zasługują na takie traktowanie. Wystarczą naprawdę proste komunikaty, bez szczegółowego omawiania. Skoro Amaral wznowił treningi, to czemu nie można powiedzieć że je wznowił i będzie brany pod uwagę przy ustalaniu składu? Skoro w sobotę w przerwie i po meczu mówili że Ishak zszedł ze względu na ból łydki i w poniedziałek ma mieć badania, to w następnych dniach powinien być jakiś follow-up w postaci informacji w stylu „badania wykluczyły poważny uraz Ishaka, kapitan będzie pracować z fizjoterapeutami, decyzja o występie w Gdańsku zostanie podjęta w ostatniej chwili”. Wiele się dzięki takiemu komunikatowi byśmy nie dowiedzieli, w zasadzie tego i tak każdy się domyśla, ale chociaż klub by komunikował się ze swoimi kibicami. Ja jako kibic czuję się przez klub lekceważony takim milczeniem. Komunikacja z kibicami jest ważna, zwłaszcza że zaufanie do klubu jest mocno nadszarpnięte. Zaufanie odbudowuje się też takimi działaniami, a nie samymi wynikami. Zaobserwowałem pewne niepokojące rzeczy i zaczynam mieć pewne obawy. Nie chcę jednak póki co głośno tego precyzować. Będę natomiast uważnie obserwował sytuację. Oby moje obawy się nie sprawdziły i okazały się tylko urojeniami.”
Sobota i niedziela – O meczu z Lechią krótko. Było to podobne spotkanie do tego w Gdańsku za Bjelicy we wrześniu 2016 roku, kiedy Lech prowadząc 1:0 i mając dużą przewagę w niemożliwy sposób przegrał 1:2. Sami sobie stwarzamy problemy, Lech swoim wyjazdowym frajerstwem, brakiem umiejętności strzelenia gola na 1:0 na obcym terenie, dał chwile radości Pogoni oraz Lechii dla której był to może ostatni sukces w tym sezonie. Niestety, był to już kolejny mecz w ostatnich latach, w którym Lech mający przewagę, Lech będący drużyną piłkarską lepszą, nie umie wykonać tego ostatniego podania w polu karnym lub lepiej wykończyć stwarzanych przez siebie sytuacji. Takie spotkania w naszym wykonaniu zdarzają się zdecydowanie zbyt często i to za kadencji różnych trenerów, za często Lech traci punkty w meczach na dużych stadionach, w dużych miastach, pod medialno-kibicowską presją, w starciach na szczycie, w których regularnie brakuje mu tych dwóch wspomnianych rzeczy. Z 20 oddanych strzałów na bramkę Dusana Kuciaka coś powinno wpaść, Lech w Gdańsku naprawdę nie grał źle, przyczepić można się tylko do braku ostatniego podania i wykończenia.
Mecz w Gdańsku obnażył niestety coraz bardziej nerwowe zachowanie Macieja Skorży. Jaki sens miało paniczne utajnianie sytuacji w zespole skoro z góry było wiadomo, że w razie braku Joao Amarala zagra za niego Dani Ramiez a za Mikaela Ishaka wystąpi Dawid Kownacki? Przecież Lechia doskonale o tym wiedziała, na dodatek jej trener zapowiadał przed meczem, że nie patrzy na Lecha i jego zespół zagra swoją ofensywną piłkę. Faktycznie tak było, kolejny rywal nie przygotowywał się specjalnie pod grę Lecha, każdy przecież już wie, co gramy, jak gramy i na co indywidualnie stać naszych zawodników. Nawet mimo śmiesznych manewrów Skorży, które są niezrozumiałe dla mediów i kibiców nasza drużyna nie była zaskoczeniem dla Lechii, na serio nie ma sensu zachowywać się dalej tak jak zachowuje się Maciej Skorża w ostatnim czasie. Już nawet najwięksi fani jego osoby zauważają błędy popełniane przez trenera w ostatnim czasie, nerwowe ruchy, nerwowe zachowania, które nie nie wiadomo co mają na celu? Skorża wpadł w jakąś obsesję, natomiast Lechia miała w przysłowiowej dupie to, jak zagramy i kto u nas zagra.
Nie da się ukryć, że roztrwonienie 4 punktów przewagi po zimie, utrata pozycji lidera zajmowanej po 18 kolejkach z rzędu od początku sierpnia to wstyd, który jeszcze nie ma poważnych konsekwencji. Lech jeszcze nic nie przegrał, na razie tylko rozczarowuje, jego wyniki na wyjazdach są niesmaczne, raptem 4 punkty zdobyte wiosną na 9 możliwych szału nie robią. Obiektywnie trzeba przyznać, że szanowany oraz ogólnie lubiany Maciej Skorża ponosi sporą winę za ten bolesny rezultat punktowy na starcie wiosny, trener zawalił przede wszystkim końcówkę meczu z Cracovią, wczoraj Lechia wyśmiała jego ukrywanie sytuacji kadrowej, która jest ewenementem w PKO Ekstraklasie irytującym tylko ludzi skupionych wokół Lecha.
W tym szczególnym sezonie i po tylu przegranych latach presja ciąży na całym Kolejorzu, cięży też na Macieju Skorży, należy pamiętać, że w 2020 roku 2. miejsce w lidze zajął nawet Dariusz Żuraw z dużo słabszym i młodszym składem. Skorża ma lepszych piłkarzy niż on, na wielu pozycjach Lech ma teraz najlepszych piłkarzy w lidze, obecny trener ma szerszą, bardziej doświadczoną kadrę, nawet brak klasowego bramkarza czy jeszcze jednego stopera nie może być usprawiedliwieniem rozczarowującego początku wiosny. Nie ma na razie nic, co tłumaczyłoby Skorżę, jego zachowania, te 4 punkty na starcie bardzo ważnej rundy. Należy pamiętać, że Maciej Skorża ma w Polsce tyle samo zwolenników co przeciwników (zarówno wśród mediów jak i kibiców), on w tym sezonie musi zdobyć to mistrzostwo przede wszystkim dla siebie, żeby udowodnić wszystkim niedowiarkom, jak dobrym jest trenerem. Zabierz się Pan do roboty i skończ z tą fanaberią utajniania sytuacji kadrowej z której zaczynają się wszyscy śmiać!
PS. W dniu, w którym Lech w „zamkniętym sparingu” pokonał Herthę 4:2, drużyna Lechii Gdańsk zremisowała towarzysko z KKS-em Kalisz 1:1. Tyle znaczą gry kontrolne, o czym wie chyba każdy kibic (nie licząc tych do których swoje wypowiedzi kieruje Tomasz Rząsa).
#MajsterNaStulecie
Zdjęcie tygodnia – W dzisiejszych „Pyrach z gzikiem” zdjęciem tygodnia a właściwie trzema fotografiami tygodnia są zdjęcia z jednego z lutowych treningów Lecha Poznań przed startem mistrzowskiej wiosny 2010. Wtedy Kolejorz rundę zaczynał dopiero 28 lutego, 12 lat temu zimy były bardziej surowe, baza treningowa gorsza, akurat te zajęcia Lecha Poznań odbyły się na sztucznej płycie na Przepadku za Cytadelą. Ówczesny trener Jacek Zieliński nie wpadł w histerię przed startem rundy, nie zamykał treningów dla mediów, dlatego można było się przejechać i popatrzeć sobie na nie z bliska.
> Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat) <
The post Pyry z gzikiem: Wstyd bez poważnych konsekwencji first appeared on KKSLECH.com - KKS Lech Poznań - Serwis nieoficjalny.