Co tam się działo? Mistrz świata zatańczył z mechanikiem
Niemieckie zawody mają to do siebie, że potrafią się tam dziać rzeczy dość dziwne, a zarazem śmieszne i poprawiające nastroje wśród kibiców. Nikogo nie dziwią przynoszone czasem na stadion zwierzęta, osoby naśladujjące słynnego Jasia Fasolę czy leżaki na trybunach, przygotowane dla znudzonych rywalizacją ludzi. W Cloppenburgu kilkanaście dni temu doszło jednak do jeszcze innej, ciekawej rzeczy. Otóż Martin Smolinski po jednym z biegów zaczął tak po prostu tańczyć na środku toru ze swoim mechanikiem. Powody? Bliżej nieznane.