5 szybkich wniosków: Piast – Lech 1:0
Pięć szybkich wniosków to cykl opisujący w skrócie dany mecz Lecha Poznań. Jeszcze przed przedstawieniem plusów i minusów danego spotkania, analizą gry konkretnego zawodnika czy dogrywką, prezentujemy pięć szybkich i pomeczowych wniosków. Kilkadziesiąt minut po każdym meczu na gorąco pięć spostrzeżeń na temat występu drużyny Kolejorza, poszczególnych piłkarzy czy obecnej sytuacji zespołu.
ZNÓW WIELE SŁABYCH MINUT
—
Trener Lecha Poznań, Niels Frederiksen dokonał wczoraj logicznych zmian desygnując od początku Roberta Gumnego, Wojciecha Mońkę i Luisa Palmę, który przesunał Pablo Rodrigueza na ósemkę. Kolejorz bardzo dobrze rozpoczął to spotkanie, już w pierwszej akcji mógł, a nawet powinien zdobyć gola, gdyby tylko Ali Gholizadeh lepiej dostawił głowę na środku pola karnego. W kolejnych minutach Lech grał jak przez wiele minut pierwszej połowy z Lechią, nie mógł rozkręcić się w ofensywie, wielu naszych piłkarzy z drugiej linii było pod grą i nie kreowało sytuacji. Do 26 minuty mecz był nudny oraz na remis 0:0, później sędzia podjął obiektywnie dobrą decyzję dyktując rzut karny dla Piasta Gliwice obroniony przez Bartosza Mrozka, który identycznie jak w grudniu – utrzymał Kolejorza w grze. Niedługo później i identycznie, jak 3 dni wcześniej lechici zaczęli przeważać w ostatnim kwadransie. Wówczas zaczęli oddawać więcej groźnych strzałów, dłużej utrzymywać się przy piłce na połowie przeciwnika, mieli optyczną przewagę mogącą zamienić się na bramkę. Mimo wszystko remis po 45 minutach był zasłużony, a poznaniacy przez wiele minut pierwszej odsłony nie wyglądali na zespół chcący za wszelką cenę wygrać.
KTOŚ TUTAJ STRZELI
—
Druga połowa była ciekawsza od pierwszej, bowiem w obu zespołach poluzował się trochę środek pola. Lech Poznań szybko zaczął się rozkręcać, groźny strzał oddał Leo Bengtsson, za moment niebezpiecznie w naszym polu karnym główkował Rivas. Trzy zmiany przeprowadzone przez Nielsa Frederiksena w 61 minucie miały za zadanie wzmocnić siłę ognia w ofensywie, w której nadal polegaliśmy głównie na przebłyskach indywidualności. Piast Gliwice z upływem tego meczu nie kontrolował zawodów, w środku pola zaczynała robić się dziura, momentami rywal dawał się kontrować jak choćby w 67 minucie, gdy świetną szansę po podaniu Pablo Rodrigueza zmarnował Mikael Ishak, a niedługo później Szwed sam widział, jak jeszcze lepszą okazję zaprzepaścił Pablo Rodriguez, który nie trafił do pustej bramki z trzech metrów. Sytuacji w drugiej połowie było więcej aniżeli w pierwszej odsłonie, więcej piłkarskiej jakości miał Lech, co wcale nie oznaczało przepchnięcia spotkania w końcówce. Wszystkie niewykorzystane szanse mogły się zemścić, a tym bardziej, że Piast momentami umiał się odgryzać.
KOLEJNA PORAŻKA
—
W 83 minucie Piast Gliwice po zwykłym dośrodkowaniu w polu karne strzelił gola za sprawą rezerwowego piłkarza, którego nie upilnował rezerwowy w naszym zespole Joel Pereira. Nie wiadomo tak naprawdę, dlaczego Niels Frederiksen go wpuścił? Robert Gumny nie wyglądał słabo, fizycznie też nie odstawał, więc akurat ta zmiana nie była zrozumiała. Faktem stała się porażka Lecha Poznań, który w sobotę przerwał wszystkie dobre passy z Lechią, tym razem przerwał wszystkie dobre serie z Piastem. Gliwiczanie pokonali nas u siebie pierwszy raz od maja 2019 roku przerywając serię 8 z rzędu domowych gier z Lechem na 2 frontach bez porażki. Kiedyś Lech Poznań musiał w końcu przegrać w Gliwicach, boli niestety sytuacja, w której poniósł porażkę. Przegraliśmy w zaległym spotkaniu 4. kolejki, które miało odbyć się 9 sierpnia pomiędzy meczami z Crveną zvezdą Belgrad. Wtedy Piast Gliwice był dużo słabszy niż jest teraz, przełożenie tego meczu stanęło w gardle całemu Kolejorzowi muszącemu męczyć się przy Okrzei w trudnych warunkach atmosferycznych i zaledwie 3 dni po innym spotkaniu. Warto było przekładać mecz? Nie! Może warto wyciągnąć wnioski na przyszłość i nie robić już takich numerów? Statystycznie nigdy nie wychodzimy dobrze na przekładaniu spotkań, bo i tak tracimy punkty.
LIGOWY ŚREDNIAK BEZ PERSPEKTYW
—
Lech Poznań od jesieni nic nie poprawił będąc najbardziej przewidywalną drużyną w tej lidze, która nie może wygrać na wyjeździe od 5 października. Zazwyczaj gramy za wolno i przewidywalnie dla rywala, pressing stosowany przez przeciwników powoduje chaos w defensywie, jesteśmy nieskuteczni lub tracimy gole po fazach przejściowych. Niestety, w meczach z Lechią i Piastem było widać wszystkie niedociągnięcia w tym zespole, który pod wodzą Nielsa Frederiksena nie rozwija się, zmarnował kolejny obóz przygotowawczy, zawodnicy są bez formy, są punktowani taktycznie przez przeciwników i nawet nie potrafią zremisować. Dopiero 9. miejsce po 19 kolejkach dnia 4 lutego, 6 wygranych w 18 meczach, w tym jedno zwycięstwo w ostatnich 9 kolejkach to hańba dla jeszcze aktualnego Mistrza Polski przykrywana przez słabość innych, Puchar Polski i Ligę Konferencji. Powoli zbliżamy się do sytuacji, w której nawet słabość ligi czy wyrównana rywalizacja panująca w Ekstraklasie przestaje dawać nadzieję. W tej chwili bliżej nam do strefy spadkowej niż do lidera Ekstraklasy, za moment Górnik Zabrze może mieć nad Lechem Poznań aż 10 punktów przewagi, a wtedy Kolejorz realnie już go nie dogoni. Trzeźwo myślący kibice, w tym ci znający terminarz wiedzą już o braku obrony tytułu Mistrza Polski, co oczywiście nie oznacza końca sezonu 2025/2026 dnia 4 lutego. Jeszcze nie przegraliśmy gry o podium czy o 5. lokatę mogącą dać wymagany awans do europejskich pucharów, jednak przy tak napiętym terminarzu wszystko może się zdarzyć. Lech Poznań na razie ma 0 punktów po 2 meczach, więc strach pomyśleć, ile oczek zgromadzi pomiędzy 15 lutego a 22 marca, gdy czeka go aż 11 spotkań na 3 frontach. Podczas regularnych meczów co 3-4 dni, które jeszcze się nie zaczęły nie będzie czasu na trening, na regenerację fizyczną i mentalną. Będzie trzeba grać, grać i jeszcze raz grać, a nawet wygrywać częściej niż raz na miesiąc, by chociaż 23 maja być na tym upragnionym 4/5. miejscu.
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post 5 szybkich wniosków: Piast – Lech 1:0 first appeared on KKSLECH.com.